Przedszkole – historia

HISTORIA Przedszkola im. Bł. Edmunda Bojanowskiego w Radzionkowie

Budynek Klasztorny - kliknij, by powiększyć

Zgodnie z charyzmatem Założyciela Edmunda Bojanowskiego, nasze posługiwanie ewangeliczne w Kościele obejmuje szczególnie pracę opiekuńczo– wychowawczą wśród dzieci i młodzieży, opiekę nad chorymi i biednymi oraz pomoc w różnych dziedzinach duszpasterstwa parafialnego.

W myśl Ojca Założyciela celem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny jest chwała Trójcy Przenajświętszej przez życie w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie oraz przez wypełnianie idei służenia Bogu i ludziom, zwłaszcza najbardziej potrzebującym. Dlatego nasze posługiwanie ewangeliczne w Kościele obejmuje szczególnie wychowanie dzieci i młodzieży, opiekę nad chorymi
i biednymi, a także różne formy pracy parafialnej i charytatywnej.
/Konstytucje Zgromadzenia, 16/

 Historia Sióstr Służebniczek w Radzionkowie.

Dzięki staraniom księdza proboszcza Józefa Koniecko 21 listopada 1899 r. pierwsze cztery służebniczki przybyły do parafii św. Wojciecha w Radzionkowie.
Przybycie służebniczek do Radzionkowa wiąże się bardzo ściśle z osobą proboszcza i jednocześnie dziekana księdza Józefa Koniecko, który postanowił sprowadzić siostry do swojej parafii.  W tej sprawie skierował pismo do ks. Józefa Głowackiego, swego przyjaciela z czasów studiów i zarazem kuratora Zgromadzenia, o pośrednictwo w tej sprawie.
W piśmie z dnia 11 lutego 1890 r. zwrócił się do ks. arcybiskupa wrocławskiego Jerzego Koppa z prośbą o erekcję domu zakonnego w Radzionkowie. Równocześnie wystosował pismo do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Berlinie o udzielenie zezwolenia na osiedlenie się służebniczek w Radzionkowie. Niestety, z Berlina otrzymał odpowiedź negatywną – bez podania powodu. Tak ks. proboszcz Koniecko, jak i inne osoby zainteresowane tą sprawą, doszły do wniosku, że powodem odmowy jest „polskość sióstr służebniczek”. Potwierdzeniem tych przypuszczeń była propozycja starosty tarnogórskiego v. Falkenhayn, by zamiast służebniczek ks. Koniecko sprowadził siostry boromeuszki, elżbietanki względnie szarytki, a wtedy łatwiej uzyska zgodę władz świeckich.
Ksiądz proboszcz Koniecko nie umiał się pogodzić z tą propozycją, tym bardziej, że posłowie hr. Strachwitz, radca sądu pan Paweł Lechota, ks. Józef Głowacki, hr. Henkel de Donnersmarck i ks. kard. Jerzy Kopp byli życzliwie ustosunkowani do służebniczek. Dlatego pismem z dnia 7 czerwca 1893 r. ksiądz Koniecko zwrócił się ponownie do Ministerstwa w Berlinie o zezwolenie na osiedlenie się służebniczek w Radzionkowie. Tym razem otrzymał odpowiedź, że Ministerstwo zasadniczo nie odrzuca wniosku, lecz nie zgadza się na sprowadzenie służebniczek; równocześnie zgadza się na inne siostry, a najchętniej udzieliłoby zezwolenia siostrom elżbietankom.
Wobec takiej odpowiedzi ks. Koniecko zwrócił się do ks. prałata Kleina, kuratora sióstr elżbietanek, o pośredniczenie w sprowadzeniu ich do Radzionkowa. Siostry jednak nie prz
yjęły proponowanej pracy, tłumacząc się tym, że gdzie indziej mają więcej zajęć.

Ks. Koniecko zniechęcony tyloma niepowodzeniami, zaprzestał dalszych starań sprowadzenia sióstr zakonnych do swojej parafii i postanowił do tej sprawy już nie wracać. Parafianie jednak nalegali, by ponowił próbę. Szerzące się choroby
i zarazem brak fachowej pomocy pielęgniarskiej skłoniło ich do wystosowania pisma pod datą 14 sierpnia 1896 r., które podpisało kilkudziesięciu parafian, a między nimi kilku nauczycieli. Jednak dopiero w roku 1898, gdy ks. Józef Głowacki doniósł Księdzu Proboszczowi, że w Ministerstwie zasiadają nowi urzędnicy i na pewno tę sprawę potraktują życzliwie. Ks. Koniecko po raz trzeci więc zwrócił się do rządu o zezwolenie na sprowadzenie służebniczek do Radzionkowa. W międzyczasie nowy starosta tarnogórski v. Schwerin przybył do Radzionkowa, by na miejscu zbadać warunki i omówić sprawę z Księdzem Proboszczem. Jego opinia wysłana do Ministerstwa była pozytywna i tak pismem z dnia 8 sierpnia 1899 r. wydane zostało zezwolenie na osiedlenie się służebniczek Maryi w Radzionkowie, celem pielęgnowania chorych w domach prywatnych. Liczbę sióstr Ministerstwo ograniczyło do pięciu.
Jeszcze tego samego roku, 21 listopada odbyło się wprowadzenie pierwszych służebniczek: s. Dezyderii Stelmach – pielęgniarki i zarazem przełożonej wspólnoty, s. Gabrie
li Nandzik, s. Magdaleny Gregor i s. Filomeny Cyrys. Siostry zamieszkały w małym domku,  w którym poprzednio mieszkał Ksiądz Proboszcz zanim wybudowano nowe probostwo.

Stary Klasztorek - kliknij, by powiększyć Rozpoczynając swą posługę w Radzionkowie, siostry zajęły się przede wszystkim pielęgnacją chorych w domach prywatnych oraz troszczyły się o bieliznę kościelną i wystrój kościoła.

Ochronka

Pismem z dnia 14 czerwca 1901 r. Ministerstwo Wyznań Religijnych
i Oświecenia Publicznego w Berlinie udzieliło zezwolenia na poszerzenie działalności Sióstr Służebniczek NMP w Radzionkowie, mianowicie:
– na prowadzenie ochronki dla dzieci z rodzin katolickich, nie uczęszczających jeszcze do szkoły,
– na prowadzenie szkoły robót ręcznycdla dziewcząt pozaszkolnych,

– na prowadzenie kursów gotowania dla tychże dziewcząt.

Zajęcia prowadzone przez siostry - kliknij, by powiększyćW związku z tym Ministerstwo zezwoliło na zamieszkanie na tej placówce kolejnych 3 sióstr. Siostry mieszkały w małym domku, więc pomieszczenia na ochronkę, na prowadzenie szkoły robót ręcznych wynajęły u radcy sądu – pana Lechoty przy ul. św. Wojciecha. Ochronkę otwarto w 1904 r. i prowadzono w języku niemieckim.
Pierwszą wychowawczynią była s. Józefina Stokowa i pracowała w niej do roku 1910.
 Trudno dziś ustalić, która siostra objęła pracę po s. Józefinie. Po wybudowaniu nowego domu zakonnego ochronkę, jak i szkołę robót ręcznych i kursy gotowania, przeniesiono do nowego klasztoru.

 

W 1918 r. przybyła do ochronki s.M. Oranda Kudełka. Z powodu nacisku władz niemieckich siostry musiały prowadzić dwie grupy: z językiem polskim i niemieckim. Kiedy w wyniku plebiscytu Radzionków znalazł się w granicach państwa polskiego, s.M. Oranda wróciła do Poręby.

W pierwszych latach dwudziestych ubiegłego stulecia władze szkolne nie troszczyły się o przedszkola. Były głównie zajęte sprawami organizacyjnymi szkolnictwa powszechny żeńskie sióstr służebniczek i boromeuszek.

Siostry na różny sposób zabiegały o konieczną pomoc oraz środki na utrzymanie ochronek, same zaś przez kilka lat nie pobierały żadnych wynagrodzeń. Stałe pensje otrzymały dopiero w roku 1924 i 1925.
Wszystkie siostry posiadały odpowiednie kwalifikacje zawodowe, udokumentowane świadectwem ukończenia kursu dla wychowawczyń przedszkoli względnie freblowskiego, czy seminarium dla wychowawczyń przedszkoli”.
W wolnej Polsce pierwszą ochroniarką była s.M. Ewangelista Kempa. Już jako nowicjuszka pracowała w radzionkowskiej ochronce. Po złożeniu I profesji w roku 1925 wróciła do Radzionkowa jako wychowawczyni i pracowała do 1939 r. W pracy ochronkowej pomagały jej inne siostry. Wybuch II wojny światowej przerwał tę jej owocną pracę wśród najmłodszych.
W roku 1940 siostry otwarły przedszkole w klasztorze. Początkowo napływ dzieci był duży, lecz pod koniec roku szkolnego do przedszkola uczęszczało tylko 20 dzieci.
Po przejściu frontu wschodniego siostry znów zorganizowały przedszkole. Urządzono duże, ładne boisko na miejscu rozebranej budowy nowego klasztoru. 
Pierwszą wychowawczynią była s.M. Bona Bożek. Do ochronki uczęszczało 100 dzieci.W roku 1948 odnowione pomieszczenia przedszkola wydzierżawiono kopalniom „Radzionków” i „Bytom”. Wtedy do przedszkola uczęszczały tylko dzieci pracowników w/w kopalń. Liczba dzieci nie mogła przekroczyć 45. Siostra M. Bona była nadal kierowniczką i wychowawczynią.
Kiedy w całym kraju zaczęto zwalniać osoby zakonne pracujące w przedszkolach, w 1949 r., bez podania powodu, została zwolniona również siostra M. Bona. Rozpoczęła
 pracę w kancelarii parafialnej i jako katechetka. Po zwolnieniu siostry władze kopalni ubiegały się o wynajęcie sali przedszkolnej dla swoich dzieci zaznaczając, że kierowniczka i cały personel będą osobami świeckimi. Przełożeni zakonni nie wyrazili jednak na to zgody. Wobec odmowy kopalnia odebrała swój sprzęt kuchenny, przedmioty będące wyposażeniem ochronki i pozostałe artykuły spożywcze. Meble nadal pozostały własnością Zgromadzenia. Odtąd dawniejsze pomieszczenia przedszkolne służyły jako salki katechetyczne.

Zajęcia w ochronce - kliknij, by powiększyć

W roku 1982, chcąc w pełni realizować charyzmat bł. Edmunda Bojanowskiego, siostry przygotowały pomieszczenia na ochronkę. Ks. proboszcz Ernest Grajcke w asyście trzech wikarych uroczyście je poświęcił. Zgłosiło się 22 dzieci. Wychowawczynią została s.M. Monika Janysek.  Ochronka czynna jest po dzień dzisiejszy. Zmienił się jednak jej status. Od 1 września 2009 roku funkcjonuje jako Przedszkole Niepubliczne im. bł. Edmunda Bojanowskiego.

 

 

 

 

 

 
opracowała s.M. Rozyna